Co w zbiorniku piszczy?

Od dłuższego czasu chodziło mi po głowie wyczyszczenie zbiornika ropy, bądź chociaż znalezienie sposobu,  eksploracji jego wnętrza.

Jako, że robota brudna to temat skutecznie odkładałem, zajmując się innymi ważniejszymi oczywiście sprawami 🙂

Po sezonie kupiłem, kamerkę inspekcyjną dzięki której można zajrzeć w każdą dziurkę, a obraz jest wyświetlany na ekranie telefonu, bądź komputera.

Uzbrojony w kolejny niezbędny 🙂 gadżet, udałem się na jacht zadowolony z siebie, że znalazłem sposób na nie babranie się w ropie.

Wszystko pięknie działało, niestety jednak kamery nie udało się wprowadzić do wnętrza zbiornika, więc zgodnie ze sztuką zbiorniczek na zimę zalałem ropą po sam kurek, zajmując się innymi jakże ważnymi sprawami.

Powoli mijały zimowe wieczory, a ja zgłębiałem temat zapchanych układów paliwowych, glonów w zbiornikach i skutkach takich zaniedbań, w najmniej oczekiwanych sytuacjach, jednocześnie uświadamiając sobie, że ja nadal nie wiem co w zbiorniku piszczy.

Z nastaniem wiosny, kiedy kolejne warstwy farby epoksydowej schły na Elin, nieśmiało zacząłem badać jak dobrać się do zbiornika.

Jest on w Cirrusach, kompletnie niedostępny, umiejscowiony pod podłogą kokpitu, od wewnątrz zabudowany sklejkami.

Bez rozebrania ścianek praktycznie nie ma do niego dostępu.

Uzbrojony w niezbędne narzędzia zapakowałem się na pół dnia do bakisty, żeby zdemontować zbiornik.

 

Ścianki ze sklejki nie stawiały większego oporu, natomiast żeby odkręcić 4 wkręty mocujące zbiornik poświęciłem kila godzin.  Śruby trzeba było wymacać gdyż kompletnie ich nie widać. Brak możliwości swobodnego poruszania się oraz brak możliwości użycia wkrętarki nie ułatwiały sprawy, jednak powoli,sukcesywnie  udało się i ten problem rozwiązać.

 

Elin ma 38 lat i raczej nikt tu od tego czasu nie zaglądał.

Teraz paliwo, którym tak skrupulatnie zalałem bak należało spuścić.

 

 

 

Jeszcze tylko kilka śrubek i zobaczymy co jest wewnątrz

 

po chwili ukazał się cel eksploracji, czyli piękne glony, pomimo że nigdy nie tankowałem eko.

Pozostawiam wyobraźni żeglarzy, co może się wydarzyć gdy to dostanie się do układu paliwa.

Zbiornik porządnie wypłukałem, suszyłem i na koniec ponownie czyściłem benzyną ekstrakcyjną. Po zamontowaniu prezentuje się następująco

 

 

Przy okazji uszczelniłem wszystkie gwinty, wymieniłem cybanty oraz  wąż wlewu paliwa, kupiony w sklepie z częściami do maszyn rolniczych, w żeglarskim metr takiego węża to ponad 200zł 🙂

Pozostało dociąć nowe sklejki, które obecnie czekają na montaż

 

Zbiornik jak się okazało ma około 22 litrów, a nie 30 .

Idealnym rozwiązaniem byłoby mieć jakiś otwór rewizyjny w zbiorniku, może kiedyś o to zadbam, wszak jak powiadają

…”Podstawowym napędem na jachcie żaglowym, jest silnik”…

 

Stopy wody…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s